Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 267593
  • Dzisiaj wizyt: 13
  • Wszystkich komentarzy: 3385

ŻYCZENIA

Wszystkim naszym czytelnikom i Przyjaciołom Słowa Bożego na każdym miejscu, gdzie przebywają - życzymy obfitości łaski Bożej i przewodnictwa Bożego Ducha w zdobywaniu wiedzy i pomnażaniu mądrości, która prowadzi do Stwórcy, równocześnie prowadzi do zbawienia w Jezusie Chrystusie!

Kalendarz

Kwiecień 2006
N P W Ś C P S
« mar   maj »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Właściciele bloga KBM


ZANIM DASZ KOMENTARZ PRZECZYTAJ UWAŻNIE!!!- NIE BIERZEMY UDZIAŁU W ŻADNYCH KONKURSACH,- NIE ZAŚMIECAJ BLOGA SPAMEM, BO I TAK ZOSTANIE ON USUNIĘTY,- JEŚLI NIE KOMENTUJESZ POSTA, A CHCESZ ZOSTAWIĆ ADRES SWOJEGO BLOGA, ZOSTAW GO W KSIĘDZE GOŚCI,- POD POSTEM ZOSTAW KOMENTARZ DOTYCZĄCY TYLKO JEGO TREŚCI, Witajcie ! Blog adresowany jest do wszystkich, bez względu na wyznanie czy przynależność kościelną.Zapraszamy wszystkich do czytania naszego bloga i dodawania do niego komentarzy (pod tekstem) dotyczących publikowanych artykułów i treści.Podzielcie się swoimi uwagami, spostrzeżeniami, dodajcie swoją opinię.Blog ma również pomóc wszystkim, którzy szukają właściwej drogi do poznania Boga i do poznania prawdy.Informacja o naszym Kościele znajduje się w zakładce KCHDS - KIM JESTEŚMY. UWAGA !!!Jeżeli macie jakieś pytania, wątpliwości lub chcielibyście uzyskać informację na nurtujące cię tematy i zagadnienia - napisz do nas na poniższy adres e-mail: chrzescijanieds@gmail.com Postaramy się wyjaśnić każdy problem, odpowiedzieć na każde pytanie.Wasze listy nie pozostaną bez odpowiedzi. NOWY E-MAIL: chrzescijanieds@gmail.com
Drodzy Nasi CzytelnicyDziękując za Wasze komentarze lub emaile, pragniemy jednocześnie Was przeprosić jeżeli nie zawsze od razu na nie Wam odpiszemy.Z różnych przyczyn niejednokrotnie nie możemy odpisać od razu.Prosimy o zrozumienie i cierpliwość.Wasze komentarze lub emaile na pewno nie pozostaną bez odpowiedzi.Pozdrawiamy – KBM

Zapraszamy

Zapraszamy na naszą stronę, na której zamieszczamy artykuły i inne materiały o treści biblijnej.Pozdrawiamy w Chrystusie. KBM http://chrzescijanie-dnia-sobotniego.cba.pl

3.”DOWODY” NIEŚMIERTELNOŚCI DUSZY

„DOWODY”

NIEŚMIERTELNOŚCI

 DUSZY

Katolickie ujęcie nieśmiertelności duszy nasuwa wiele problemów natury religijno-filozoficznej. Interesujące są zwłaszcza wysiłki, podejmowane przez magisterium Kościoła, w celu „biblijnego” uzasadnienia dogmatu. I tak czytamy w katechizmie:

„Pismo święte wyraźnie powiada, że wtedy dopiero stał się człowiek istotą żyjącą, gdy Bóg tchnął w niego duszę (1Mojż 2,7)” [Ks.dr.Spirago, Katolicki katechizm ludowy, cz.I, str.172].

Tchnienie życia zostało zidentyfikowane z „nieśmiertelną duszą”. Tego samego zdania jest ks.W.Kalinowski, który mówi, że Bóg „tchnął w nie (tzn. ciało-u.m.) nieśmiertelną duszę” [Dogmatyka katolicka, str.36], oraz ks.dr Fr.Dziasek wyjaśniający:

„Pierwiastek, który przez tchnienie Boże ożywił ciało, jest dusza intelektualna” [Dz.cyt.,str.130].

Czy można w „tchnieniu życia” (hebr. Niszmat chajim) dopatrywać się nieśmiertelnej duszy?

Wszak to samo tchnienie posiadają wszystkie zwierzęta żyjące na ziemi, co wynika z 1Mojż 7,22 [Por. Kazn.Sal.3,19], a one przecież nie mają „nieśmiertelnej” lub „intelektualnej duszy”.

Na te konsekwencje zwraca uwagę wybitny egzegeta katolicki, ks.Cz.Jakubiec:

„Niektórzy egzegeci usiłowali wykazać, że w opisie stworzenia człowieka wyraz meszamach (tchnienie u.m.) – to dusza w dzisiejszym teologicznym tego słowa znaczeniu. Powoływali się przy tym na rzekomo subtelniejsze znaczenie tego wyrazu, że mianowicie jest to tchnienie Boże, a więc dusza, którą Bóg wlewa w zalążek ciała ludzkiego. Jednakże takie „wyższe” pochodzenie owego „tchnienia Bożego” nie ma w Biblii uzasadnienia, gdyż według księgi Rodzaju (7,22) to samo tchnienie jest i w zwierzętach, które przecież nie mają duszy” [Stare i Nowe Przymierze, str.198].

Podobnie naświetla problem inny uczony katolicki, ks.M.Peter, pisząc:

„Z tego „tchnienia” nie da się jeszcze udowodnić, że człowiek ma duszę substancjonalną” [Wykład Pisma Świętego, str.56].

Zgodzić się więc trzeba, że „tchnienie życia” nie oznacza nieśmiertelnej duszy, ani nawet w ogóle duszy, lecz „energię życia” lub „pierwiastek życia” – owa tajemnicza moc witalna, sprawiająca, że zarówno człowiek, jak i zwierzęta żyją, istnieją. Ks.W.Granat, mimo dopatrywania się, w „tchnieniu” pojęcia duszy, określa go mianem „pierwiastka życia” [Por. Dogmatyka, T.II, str.270], co jest bardzo znamienne. Warto dodać, że funkcją Boskiego „tchnienia życia” było ożywienie ukształtowanego przez Boga z „prochu ziemi” człowieka, który stał się wówczas „duszą żyjącą” (1Moj 2,7), czyli „żywą istotą”(nephesz chajjah). Przez połączenie odpowiednio ukształtowanej materii z witalną energią powstało zjawisko życia osobniczego, w tym wypadku żyjącego, myślącego człowieka. Kto by jednak chciał upatrywać w „tchnieniu życia” nieśmiertelnej duszy, musiałby zgodzić się z konkluzją, że duszę posiadają również zwierzęta.

Dogmatyka katolicka dużo uwagi poświęca Kaznodziei Salomona: „I wróci się proch do ziemi swej, z której był, a duch wróci się do Boga, który go dał” (Kazn.12,7), jako poważnemu argumentowi mającemu przemawiać na rzecz nieśmiertelności duszy. Ks.Fr.Dziasek zaopatruje tekst następującym komentarzem:

„Śmierć człowieka rozdziela więc duszę od ciała. To ostatnie zozsypuje się w proch. Duch natomiast trwa dalej, idzie do Boga, który jest jego Dawcą. Najprościej brzmią słowa te wtedy, gdy widzi się w nich sens kreacjonistyczny w odniesieniu do duszy ludzkiej” [Dz.cyt.,str.169].

Być może, iż tłumaczenie takie jest „najprostsze”, kwestia tylko czy  p r a w d z i w e  ? Widocznie zagadnienie prawdy nie wiele interesowało rzymskiego teologa, skoro beztrosko zidentyfikował dwa  r ó ż n e  co  do znaczenia terminy, mianowicie „ducha” wracającego do Boga z „duszą”, oddzieloną od ciała.

Chcąc zgodzić się z ks.Fr.Dziaskiem, należałoby wierzyć, że dusze wszystkich bez wyjątku ludzi, a więc i dobrych i złych, podążają z chwilą śmierci do nieba, gdzie przebywają na wieki, ponieważ od Boga wyszły i do Niego wróciły. Wiadomo jednak, że opinia taka jest błędna. Kościół naucza, że do nieba idą wyłącznie „dusze, które w chwili rozłączenia z ciałem nie posiadają żadnych grzechów lub kar za grzechy” [Ks.M.Ziółkowski, dz.cyt.,str.30].

Inne natomiast wtrącone są do „czyśćca” lub na wieczne męki do „piekła”. Nie można posądzać ks.Fr.Dziaska o herezje, nie mniej argument czołowego teologa katolickiego postuluje ją w sposób oczywisty, chociaż z pewnością nie zamierzony. Kroczenie drogą „najłatwiejszą” nie zawsze okazuje się wdzięczne.

A przecież nie trudno zrozumieć – w świetle Pisma Św. – że „duch”, którego Bóg dał człowiekowi i który „wraca” do Niego jak „tchnienie żywota”, udzielone pierwszemu człowiekowi i ożywające istoty ludzkie. Był nim „pierwiastek życia”, a nie dusza nieśmiertelna, jak to już ustalono. Duch ten ożywia także ciała zwierzęce, gdyż zarówno człowiek, jak i zwierze „jednakie tchnienie mają wszystkie” (Kaz 3,19.20).

Ponieważ pierwiastkiem życia dysponuje Bóg, nic dziwnego, że z chwilą śmierci człowieka wraca on do pierwotnego źródła. Przy zmartwychwstaniu ciała „duch” zostanie ciału oddany i ożywi je. Ilustruje to wskrzeszenie córki Jaira, który „wrócił w nią duch i powstała” (Łk 8,55) oraz prorocza wizja Ezechiela (Ez 37,12-14), przedstawiająca wzbudzenie z prochu ziemi ciał w dniu zmartwychwstania i ożywienie ich przez ducha pochodzącego od Boga. Warto wiedzieć, że słowo „duch” jest tłumaczeniem hebrajskiego „ruach”, oznaczającego „dech”, „wiatr”, „siła życiowa” i występującego w Piśmie Św. 379 razy.

Teologia katolicka stara się uzasadnić „nieśmiertelność duszy” innymi jeszcze tekstami Pisma Św. Ks. W.Granat pisze:

„Wiarę w nieśmiertelność duszy spotykamy w tych tekstach, gdzie jest mowa o śmierci izraelitów, którzy „zostali przyłączeni do ojców swoich”, lub „do ludu swego” … Najbardziej prawdopodobne tłumaczenie powyższych tekstów wskazuje na to, że umarli „przyłączeni do ludu swego” żyją po śmierci ciała [Dz.cyt.,str.302].

Jak bardzo ta „prawdopodobna” interpretacja jest bałamutna, niech świadczy wyjaśnienie zamieszczone w tak poważnym dziele teologicznym, jakim jest Podręczna Encyklopedia Biblijna, opracowana przez zespół czołowych teologów katolickich pod redakcja ks.E.Dąbrowskiego, doktora teologii i nauk biblijnych, z okazji Tysiąclecia Państwa Polskiego:

„Wielu krytyków utrzymuje, że według ksiąg Starego Testamentu n. (nephes – dusza, u.m.) może istnieć poza ciałem i że ona po śmierci człowieka przebywa w krainie zmarłych – szeolu, ale pogląd ten również trudno uzasadnić; … Zresztą mieszkańcy krainy zmarłych nigdy nie są określani w Piśmie św. jako „dusze” (nefaszot) ani jako duchy (ruchot), ale zawsze jako refajim (zmarli – u.m.) (Ps 87(88),11 ; Przyp 2,18 ; 9,18 ; 21,16 ; Iż 14,9 ; 26,14.19 ; Job 26,5)” [Tom I, str.290].

Argument nie wytrzymuje krytyki. Teksty, mówiące o śmierci Izraelitów, nie potwierdzają nauki o nieśmiertelności duszy. Dogmatycy nie dają za wygrane i przytaczają dowody następne. Ks. W.Granat w dalszym ciągu uzasadnia: „W Nowym Testamencie myśl o nieśmiertelności duszy jest przedstawiona w sposób prosty i jasny: „A nie bójcie się tych – uczy Chrystus – którzy zabijają ciało, duszy zaś zabić nie mogą (Mt 10,28)” [Dz.cyt.,str.304]. Wskazuje zatem na pojęcie „duszy”, której ludzie zabić „nie mogą”. Dla wielu jest to  n i e z b i t y  dowód nieśmiertelności duszy.

Lecz zdanie, przytoczone przez wspomnianego teologa, jest zaledwie połową ewangelicznej wypowiedzi Chrystusa, a bez pozostałej części – dyskretnie przemilczanej – nie można zrozumieć zagadnienia; tym więcej że główne wyjaśnienie w niej właśnie zostało zawarte, o czym przypomina inny teolog katolicki, ks. Cz.Jakubiec:

„Innego rodzaju rozróżnienie, a nawet przeciwstawienie duszy i ciała zdaje się wynikać z następujących słów Jezusa: „Nie lękajcie się tych, co zabijają ciało, ale duszy nie są w stanie zabić; raczej bójcie się Tego, który może i ciało i duszę unicestwić w gehennie” (Mt 10,28). Moglibyśmy tu wyraźne znaczenie słowa „dusza”, w przeciwieństwie do ciała, ale i duszy w miejscu kary po śmierci. Właśnie ze względu na tę wzmiankę można wnioskować, że wyraz „dusza” jest tu synonimem życia …” [Dz.cyt.,str.199].

Również i ten argument nie wytrzymał krytyki. Skoro istnieje ewentualność  u n i c e s t w i e n i a  duszy w miejscu kary po śmierci – nie może być mowy o jej nieśmiertelności. Niezgodność między teologami dowodzi słabości teorii. Część z nich, zwłaszcza dogmatycy, pragną widzieć w Biblii oparcie dla swych wywodów. Część natomiast przeczy temu stanowczo: I słusznie, ponieważ w Piśmie Św. pojęcie  n i e ś m i e r t e l n e j  duszy  n i e  w y s t ę p u j e  w ogóle.

Jan Grodzicki „Kościół dogmatów i tradycji” str.116-119

11c komentarze/y do 3.”DOWODY” NIEŚMIERTELNOŚCI DUSZY

  • ~Pieńkowski

    A przypowieść o bogaczu i Łazarzu, Łono Abrahama i miejsce cierpienia bogacza? My katolicy z tej przypowieści również wysnuwamy przypuszczenie a nawet pewność-dogmat o nieśmiertelności duszy. pozdrawiam

  • rgn2

    Zwierzęta jak najbardziej posiadają duszę nieśmiertelną, ty ciemny wsioku. Mało tego, po śmierci zyskują pełną inteligencję i zdolność porozumiewania się mową. Zrozumiano? Więc oskarżają ludzi, którzy się nad nimi znęcali, źle traktowali, wykorzystywali do „celów naukowych”, itd. Ludzie ci po śmierci doświadczą tego samego tytułem kary i wg zasady oko za oko i ząb za ząb. Zrozumiano, ty brudny wsioku? A trzeba ci wiedzieć, że będą tego doświadczali w stanie duchowym, co będzie jeszcze bardziej bolesne, głupi pacanie.

  • ~Przypadkowy czytelnik

    W biblii katolickiej i na mszy słyszałem słowa „zatracić w piekle” a nie „unicestwić”. Czyli nie zniszczyć, ale niejako odtrącić, zgubić. Oczywiście swoją drogą nie wątpię, że Bóg może wymazać z pamięci wszechświata każdy byt – duchowy czy materialny, ale każdemu dał wolną wolę. Bóg nie sugeruje, że jak zgrzeszysz, to cie zniszczę tylko, że jak zgrzeszysz, sam się zniszczysz – musisz wybrać. Bo jak będziesz nieczysty, to cię nie wpuszczę do nieba, bo tu nic nieczystego wejść nie może i będziesz się biedaku błąkał w otchłani, z dala od mojego światła, w piekle zatracenia, z którego do mnie nic się nie może przedostać – patrz przypowieść o łazarzu i bogaczu.

    • ~KBM

      > W biblii katolickiej i na mszy słyszałem słowa „zatracić w> piekle” a nie „unicestwić”. Czyli nie zniszczyć, ale> niejako odtrącić, zgubić. Oczywiście swoją drogą nie> wątpię, że Bóg może wymazać z pamięci wszechświata każdy> byt – duchowy czy materialny, ale każdemu dał wolną wolę.> Bóg nie sugeruje, że jak zgrzeszysz, to cie zniszczę> tylko, że jak zgrzeszysz, sam się zniszczysz – musisz> wybrać. Bo jak będziesz nieczysty, to cię nie wpuszczę do> nieba, bo tu nic nieczystego wejść nie może i będziesz się> biedaku błąkał w otchłani, z dala od mojego światła, w> piekle zatracenia, z którego do mnie nic się nie może> przedostać – patrz przypowieść o łazarzu i bogaczu.Witaj P.cz.odp.na kom.2010-01-21 11:52Bóg okaże Swój Gniew, ale Bóg nie będzie się pastwił, wyżywał czy znęcał nad Swoimi wrogami. On ich poprostu unicestwi. Wszystko, co złe i przeklęte – spłonie w „jeziorze ognia i siarki”. W Królestwie Bożym nie może być nic nieczystego (nawet miejsca, w którym zatraceni mieli by cierpieć wieczne katusze).Pozdrawiamy

  • ~Przypadkowy czytelnik

    Sanowni KBM. Dziękuję, że mnie uspokajacie, że odpowiecie na moje artykuły niebawem, ale nie spieszcie się. Ja piszę komentarze, ale jak wiadomo i tak zawsze znajdziecie odpowiedni cytat, by mnie i mój kościół skrytykować, i ja wtedy zniowu muszę zebrać kolejne siły, by się bronić, a ja zawsze wtedy z jakimś lękiem czytam wasze odpowiedzi, mając niepokój, czego ja się będę musiał znowu „nawysłuchiwać”. Dlatego spokojnie sobie piszcie odpowiedzi. Nie naciskam.

    • ~KBM

      > Sanowni KBM. Dziękuję, że mnie uspokajacie, że odpowiecie> na moje artykuły niebawem, ale nie spieszcie się. Ja piszę> komentarze, ale jak wiadomo i tak zawsze znajdziecie> odpowiedni cytat, by mnie i mój kościół skrytykować, i ja> wtedy zniowu muszę zebrać kolejne siły, by się bronić, a> ja zawsze wtedy z jakimś lękiem czytam wasze odpowiedzi,> mając niepokój, czego ja się będę musiał znowu> „nawysłuchiwać”. Dlatego spokojnie sobie piszcie> odpowiedzi. Nie naciskam.Witaj Przypadkowy czytelniku odp.na kom.2009-12-23 16:27Niestety doba ma tylko 24 godziny. A chcemy podejść do twoich komentarzy rzeczowo i uczciwie, a biorąc pod uwagę, że korespondujemy również z wieloma innymi osobami (nie tylko na blogach), i nie jesteśmy wolni od codziennych zajęć – poprostu czasem potrzebujemy czasu.Pozdrawiamy

  • ~Przypadkowy czytelnik

    Jestem przypadkowym czytelnikiem i tak sobie czytam tu różne artykuły i jako katolik trochę z lękiem czytam te artykuły i przytaczane cytaty i przykłady. I dla kogoś, kto w biblii nie „siedzi’ zbyt dobrze może się to wydawać mądre logiczne i siać wątpliwości. Jak bardzo wtedy trzeba prosić Ducha Świętego o natchnienie zrozumienia, kto ma rację. Szanowni twórcy tej strony osiągają wyżyny antykatolickiej „misji”, choć starają się analitycznie, mądrze próbować popierać to co piszą konkretami z biblii. Ja już pod innym artykułami zamieszczałem swoje komentarze i widzę, że w tym przypadku, też muszę to, co poprzednio pisałem powtórzyć – przede wszystkim jeszcze raz muszę przywołać przykład przemienienia Jezusa na górze Tabor wobec swoich uczniów. Obok Jezusa pojawiają się Mojżesz i Eliasz. Eliasz w rydwanie został zabrany do Boga, więc jego obecność na górze jest logiczna. Ale już Mojżesz nie powinien tam przebywać, skoro według powyższego artykułu dusza/duch nie może po śmierci ciała dalej sobie odrębnie funkcjonować. W pięcioksiągu biblia wyraźnie sugeruje, że Mojżesz umarł, dopełnił swoich dni i został pochowany przez Boga. Załóżmy, że sobie przebywał w szeolu, w otchłani. To byłoby ciekawe? Może został na chwilę „pożyczony”? A może zmartwychwstał tak jak Jezus? Jak Maryja? I został zabrany do nieba jak Enoch czy Eliasz.?Druga sprawa to Kain i Abel. Kain zabija Abla a Bóg mówi wtedy do Kaina – „Krew twojego Brata woła do mnie…”. Ciekawe, że Abel już nie żyje a krew jego wciąż woła. No chyba, że wytłumaczyć to należy przenośnią, że wiem co zrobiłeś, bo nic się przede mną nie ukryje – ale doszukiwanie się tu jakieś alegorii, poetyckiego zabiegu nie bardzo mnie tu przekonuje.

    • ~KBM

      > Jestem przypadkowym czytelnikiem i tak sobie czytam tu> różne artykuły i jako katolik trochę z lękiem czytam te> artykuły i przytaczane cytaty i przykłady. I dla kogoś,> kto w biblii nie „siedzi’ zbyt dobrze może się to wydawać> mądre logiczne i siać wątpliwości. Jak bardzo wtedy trzeba> prosić Ducha Świętego o natchnienie zrozumienia, kto ma> rację. Szanowni twórcy tej strony osiągają wyżyny> antykatolickiej „misji”, choć starają się analitycznie,> mądrze próbować popierać to co piszą konkretami z biblii.Witaj Przypadkowy czytelniku odp.na kom.2009-12-23 16:22To bardzo dobrze, że zacząłeś prosić Bożego Ducha o prowadzenie i wyjaśnienie.Jeszcze 2 rady:- Zastanów się, czy naprawdę chcesz zrozumieć, bo dotychczasowe wszystkie twoje komentarze nie wskazują wogóle na jakąkolwiek chęć zrozumienia, a jedynie zwykły pozbawiony podstaw oportunizm.- Pozwól Bogu, aby ci odpowiedział, otwórz Biblię i wsłuchaj się w Jego Słowo.> Ja już pod innym artykułami zamieszczałem swoje komentarze> i widzę, że w tym przypadku, też muszę to, co poprzednio> pisałem powtórzyć – przede wszystkim jeszcze raz muszę> przywołać przykład przemienienia Jezusa na górze Tabor> wobec swoich uczniów. Obok Jezusa pojawiają się Mojżesz i> Eliasz. Eliasz w rydwanie został zabrany do Boga, więc> jego obecność na górze jest logiczna. Ale już Mojżesz nie> powinien tam przebywać, skoro według powyższego artykułu> dusza/duch nie może po śmierci ciała dalej sobie odrębnie> funkcjonować. W pięcioksiągu biblia wyraźnie sugeruje, że> Mojżesz umarł, dopełnił swoich dni i został pochowany> przez Boga. Załóżmy, że sobie przebywał w szeolu, w> otchłani. To byłoby ciekawe? Może został na chwilę> „pożyczony”? A może zmartwychwstał tak jak Jezus? Jak> Maryja? I został zabrany do nieba jak Enoch czy Eliasz.?Po raz kolejny odpowiadamy tymi samymi słowy:Rzeczywiście Jezus rozmawiał i z Eliaszem i z Mojżeszem, ale było to 1000 lat i 1500 lat przed wydarzeniem, o którym wspominasz. Jeśli powołujesz się na wydarzenie, które miało miejsce – to bądź w tym dokładny, a my za katolickim przekładem BT cytujemy, co o tym mówił Jezus: „nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy Zmartwychwstanie” (Mt.17,9). A więc nie było to wydarzenie rzeczywiste, lecz widzenie czyli wizja, którą otrzymali uczniowie. Kolejne świadectwo Boga o Synu, że jest to ten, o Którym pisał Mojżesz (Jan 5,46), i że jak Eliasz zostanie zabrany do nieba. (Choć Eliasz nie wstąpił do Królestwa Niebieskiego, gdyż Pismo Św. mówi wyraźnie że „nikt nie wstąpił oprócz Tego, Który zstąpił”). Przypominamy też, że Jezus nie popełnił żadnego grzechu, a to co piszesz było by grzechem w oczach Boga.Dodatkowo, pragniemy cie poinformować, że prawie wszystkie polskie przekłady Biblii – mówią w tym miejscu o widzeniu. Prawie, bo tylko jeden – ten, do którego czasami nawiązujesz (PNŚ) – pisze w tym miejscu „wizja”.Odsyłamy cie też do oryginalnych języków greckich, w którym występujące tu słowo oznacza „wizję”, „sen”, lun „marzenie”. Jakże dalekie to od rzeczywistości, którą ty tam dostrzegasz.> Druga sprawa to Kain i Abel. Kain zabija Abla a Bóg mówi> wtedy do Kaina – „Krew twojego Brata woła do mnie…”.> Ciekawe, że Abel już nie żyje a krew jego wciąż woła. No> chyba, że wytłumaczyć to należy przenośnią, że wiem co> zrobiłeś, bo nic się przede mną nie ukryje – ale> doszukiwanie się tu jakieś alegorii, poetyckiego zabiegu> nie bardzo mnie tu przekonuje.I tu jeszcze raz przypominamy, choc widzimy że już to czytałeś w innym miejscu:A zastanów się – czy krew może wołać? – rzeczywiście.Oczywiście jest tu wyraźna przenośnia, której znaczenie jest takie, że Bóg (Który zna wszystkie uczynki każdego człowieka, a Sprawiedliwość jest podstawą Jego Tronu) widział tą zbrodnię, i to Sprawiedliwość domagała się kary na Kaina za przelaną braterską krew.Wiesz – ciebie poprostu nic nie jest w stanie przekonać, bo ty nawet nie chcesz się zastanowić nad tym, co piszemy i co mówi Słowo Boże.Zastanawia nas że swój katolicyzm podpierasz nie katolickimi ale protestanckimi wersetami, które cytujesz za PNŚ (ŚJ). W katolickich przekładach Biblii użyte jest imię Henoch, a protestanci (w ślad za nimi ŚJ) używają imienia Enoch.Pozdrawiamy

      • ~Przypadkowy czytelnik

        KBM: „Wiesz – ciebie poprostu nic nie jest w stanie przekonać, bo ty nawet nie chcesz się zastanowić nad tym, co piszemy i co mówi Słowo Boże. Zastanawia nas że swój katolicyzm podpierasz nie katolickimi ale protestanckimi wersetami, które cytujesz za PNŚ (ŚJ). W katolickich przekładach Biblii użyte jest imię Henoch, a protestanci (w ślad za nimi ŚJ) używają imienia Enoch.”Nie rozumiem waszych zarzutów. (czego ty znowu nie rozumiesz? – zapytałby w tym miejscu rozbawiony KBM).Macie dziwny tok myslenia. Ja mam w swoim życiu doswiadczenie wielu takich sytuacji, że ktoś coś u mnie zobaczył i wytworzył sobie całą teoretyczną otoczkę na temat mojej osoby na podstawie owej przesłanki. Np. jak mnie zaczepiali śJ to brałem od nich broszurki aby je potem palić. Wystarczyło, że ktoś u mnie taką leżącą w oczekiwaniu na spalenie broszurkę zobaczył i już miałem do wysłuchiwania na temat podejrzeń, że do śJ przystąpiłem, a czytanie artykułów na waszym blogu „niewolniy niewolnika” sprawę jeszcze pogorszyło. Ja oczywiście zwalałem to na karb szatana, który w sposób widoczny plując na mnie próbował zniechęcić mnie do poznawania i obnażania biblijnych fałszerstw, odwieść mnie kłótniami i zakazami innych osób, by tego nie czytać, od tego. Przykry to był festiwał krzyków, zarzutów i nieporozumień.Jak zobaczyłem wasze artykuły wpadłem w irytację i zacząłem z wami dyskutować. I już po niedługim czasie zacząłem czytać na mój temat porównania ze śJ, nawet można było z waszych komentarzy odnieść wrażenie, że jesteście tego pewni, że byłem śJ.A tu na dokładkę zarzucacie mi, że cytuję biblię świadków Jehowy. A tym czasem doszło do śmiesznego nieporozumienia, bo ja doskonale wiem, że jest imię Henoch, ot takie nieporozumienie. A tak naprawdę zarzucacie mi czepianie się szczególików, by „was na czymś przyłapać” a sami czepiacie się szczególików. Nie było dla mnie istotne, czy Henoch czy Enoch, a chodzilo mi o sprawę duchów. Wiem że są określenia He.. i E…, wybrałem pierwsze z brzegu. Poza tym gro cytatów, jakie ja cytuję biorę z pamięci z czytań ze mszy lub z mojej domowej biblii katolickiej. Nigdy nie miałem nawet intencji cytować czegokolwiek z pnś. To jakieś totalne nieporozumienie. No ale wy wiecie lepiej oczywiście.Nastepna sprawa to niedorzeczność zarzutów, że nie chcę sie zastanowić, co piszecie. Co za bzdura. Gdybym się nie zastanawiał nad tym co piszecie, to bym tu żadnego komentarza nie zostawił.Wasz problem polega na tym, ze wam się w głowie nie mieści, jak ktoś może nie rozumieć tego, co piszecie. Bo wam chodzi o to, żeby kazdy z zachwytem wam przytaknął i uznał waszą „jedyną prawdę”. Tak jak w przypadku słowa widzenie. Dla was widzenie równa sie ułuda, sen itp. I nie pojmujecie, jak ktoś może to rozumieć inaczej. Dla mnie widzenie to widzenie – konkretne. Apostołowie stoją otoczeni światłem, widzą proroków, chcą postawić namioty. Bzdurą jest to, że widzieli wizję, cos majaczyli w półśnie. Jezus przemienił się wobec nich aby nie zwatpili w godzinie próby, gdy będzie im się wydawało, że wszystko już skończone po smierci Jezusa. A obaj prorocy są zawezwani niejako na świadectwo boskosci Jezusa, poświadczają prawdę. I doskonale wiem, co piszecie. Po co mam sprawdzać z biblią cytaty, które cytujecie, skoro w tej kwestii nie zarzucam wam kłamstwa. A właśnie o to mi chodzi, by polemizować z tematem a nie z cytatami. Widzę wasz post, widzę cytaty i widzę, że to nie pasuje do tego co ja wiem, więc to piszę. Chyba, że nie rozumiecie, co oznacza słowo „komentarz”. Cytuję słowa i zdania z biblii, które ja pamiętam, aby spróbować pokazać, że dany temat kompletnie inaczej można interpretować. Ba nawet odnoszę wrażenie, że niektóre cytaty z biblii są tak oczywiste na potwierdzenie danej rzeczy, że wasze interpretacje wręcz totalnie cytat przeinaczają. Właśnie przemienienie na górze Tabor jest tego przykładem. Dla was widzenie to jakby sen, a dla mnie widzenie to widzenie.Odnosi się też wrażenie, że waszym głównym celem jest atakowanie KK za wszelką cenę. Nawet jeśli jakiś cytat jest potwierdzeniem tego, ze w KK nie ma żadnych bałwanów czy innych odstępstw, wtedy uruchamiacie przysłowiową burzę mózgów jakby tu opisać zagadnienie w taki sposób, aby zmieszać z błotem KK. Byle tylko broń Boże nie przyznać mu w czymś racji. Jaka straszna byłaby to ujma na honorze.Irytuje mnie wieczne zarzucanie mi przez was braku kompetencji z mojej strony i szydzenie ze mnie, że nie czytam biblii. Na tyle dużo już czytałem, że mam wyrobiony swój religijny pogląd i różni się on diametralnie od waszego.To, co w was jest niebezpieczne to swoiste „zagadanie” czytelnika cytatami, analizami, dywagacjami połączonymi z nagonką na z góry sprecyzowanego wroga – KK. W sumie to i nawet pocieszajace, ze na wasze blogi tam niewiele ludzi odpowiada. I tylko ja się zastanawiam, co tu jeszcze robię wogóle. Kazdy zdrowo myslący chrześcijanin dawno by już stąd spierniczył, tylko ja wciąż konsumuję tego waszego węża, narazając się na wydrwienie. Bardzo ciekawe jest to, ze po lekturze waszych postów, człowiek wcale nie robi się szczęśliwy tylko totalnie wyczerpany psychicznie, zdołowany. Tu nie ma radosci na tym blogu, nie ma spokoju, jest towarzystwo wzajemnej adoracji w waszym małym gronie. Jedyną moją radościa jest to, że tak mało jest tu osób, co pociesza, że wasze nauki nie trafiaja do zbyt wielu.Do mnie tez nie trafiają, tylko ja próbowałem z tym jeszcze polemizować, ale bez większego powodzenia.

        • ~KBM

          > KBM: „Wiesz – ciebie poprostu nic nie jest w stanie> przekonać, bo ty nawet nie chcesz się zastanowić nad tym,> co piszemy i co mówi Słowo Boże.> Zastanawia nas że swój katolicyzm podpierasz nie> katolickimi ale protestanckimi wersetami, które cytujesz> za PNŚ (ŚJ). W katolickich przekładach Biblii użyte jest> imię Henoch, a protestanci (w ślad za nimi ŚJ) używają> imienia Enoch.”> Nie rozumiem waszych zarzutów. (czego ty znowu nie> rozumiesz? – zapytałby w tym miejscu rozbawiony KBM).> Macie dziwny tok myslenia. Ja mam w swoim życiu> doswiadczenie wielu takich sytuacji, że ktoś coś u mnie> zobaczył i wytworzył sobie całą teoretyczną otoczkę na> temat mojej osoby na podstawie owej przesłanki. Np. jak> mnie zaczepiali śJ to brałem od nich broszurki aby je> potem palić. Wystarczyło, że ktoś u mnie taką leżącą w> oczekiwaniu na spalenie broszurkę zobaczył i już miałem do> wysłuchiwania na temat podejrzeń, że do śJ przystąpiłem, a> czytanie artykułów na waszym blogu „niewolniy niewolnika”> sprawę jeszcze pogorszyło. Ja oczywiście zwalałem to na> karb szatana, który w sposób widoczny plując na mnie> próbował zniechęcić mnie do poznawania i obnażania> biblijnych fałszerstw, odwieść mnie kłótniami i zakazami> innych osób, by tego nie czytać, od tego. Przykry to był> festiwał krzyków, zarzutów i nieporozumień.> Jak zobaczyłem wasze artykuły wpadłem w irytację i> zacząłem z wami dyskutować. I już po niedługim czasie> zacząłem czytać na mój temat porównania ze śJ, nawet można> było z waszych komentarzy odnieść wrażenie, że jesteście> tego pewni, że byłem śJ.> A tu na dokładkę zarzucacie mi, że cytuję biblię świadków> Jehowy. A tym czasem doszło do śmiesznego nieporozumienia,> bo ja doskonale wiem, że jest imię Henoch, ot takie> nieporozumienie. A tak naprawdę zarzucacie mi czepianie> się szczególików, by „was na czymś przyłapać” a sami> czepiacie się szczególików. Nie było dla mnie istotne, czy> Henoch czy Enoch, a chodzilo mi o sprawę duchów. Wiem że> są określenia He.. i E…, wybrałem pierwsze z brzegu.> Poza tym gro cytatów, jakie ja cytuję biorę z pamięci z> czytań ze mszy lub z mojej domowej biblii katolickiej.> Nigdy nie miałem nawet intencji cytować czegokolwiek z> pnś. To jakieś totalne nieporozumienie. No ale wy wiecie> lepiej oczywiście.Witaj P.cz.odp.na kom.2010-01-21 11:39I tu, aby wyjaśnić – sięgamy pamięcią do twoich słów, a właściwie zarzutów że cytujemy wersety z niekatolickiej Biblii, a więc z góry założyłeś że są przekręcone.Tu również powiedzieliśmy że Enoch to wersja protestanckich przekładów Biblii, a nie tylko PNŚ.> Nastepna sprawa to niedorzeczność zarzutów, że nie chcę> sie zastanowić, co piszecie. Co za bzdura. Gdybym się nie> zastanawiał nad tym co piszecie, to bym tu żadnego> komentarza nie zostawił.> Wasz problem polega na tym, ze wam się w głowie nie> mieści, jak ktoś może nie rozumieć tego, co piszecie. Bo> wam chodzi o to, żeby kazdy z zachwytem wam przytaknął i> uznał waszą „jedyną prawdę”. Tak jak w przypadku słowa> widzenie. Dla was widzenie równa sie ułuda, sen itp. I nie> pojmujecie, jak ktoś może to rozumieć inaczej. Dla mnie> widzenie to widzenie – konkretne. Apostołowie stoją> otoczeni światłem, widzą proroków, chcą postawić namioty.> Bzdurą jest to, że widzieli wizję, cos majaczyli w> półśnie. Jezus przemienił się wobec nich aby nie zwatpili> w godzinie próby, gdy będzie im się wydawało, że wszystko> już skończone po smierci Jezusa. A obaj prorocy są> zawezwani niejako na świadectwo boskosci Jezusa,> poświadczają prawdę. I doskonale wiem, co piszecie. Po co> mam sprawdzać z biblią cytaty, które cytujecie, skoro w> tej kwestii nie zarzucam wam kłamstwa. A właśnie o to mi> chodzi, by polemizować z tematem a nie z cytatami. Widzę> wasz post, widzę cytaty i widzę, że to nie pasuje do tego> co ja wiem, więc to piszę. Chyba, że nie rozumiecie, co> oznacza słowo „komentarz”. Cytuję słowa i zdania z biblii,> które ja pamiętam, aby spróbować pokazać, że dany temat> kompletnie inaczej można interpretować. Ba nawet odnoszę> wrażenie, że niektóre cytaty z biblii są tak oczywiste na> potwierdzenie danej rzeczy, że wasze interpretacje wręcz> totalnie cytat przeinaczają. Właśnie przemienienie na> górze Tabor jest tego przykładem. Dla was widzenie to> jakby sen, a dla mnie widzenie to widzenie.Jak już wyjaśnialiśmy w powyższej kwestii przedstawiliśmy dowody i argumenty biblijne. Co z tym zrobisz i jak się do tego ustosunkujesz, to twoja decyzja.My wiemy co to jest komentarz i co to jest polemika. W polemice z nami poprostu chcielibyśmy uczciwych konkretnych zarzutów, a jeśli podważasz nasze – to konkretnego dowodu i uzasadnienia. Przyznasz że takich praktycznie nie dajesz, a jak sam piszesz – przekazujesz tylko swoje odczucia. I też masz do tego prawo, ale nie powinieneś tu zapominać o poszanowaniu prawa innych do ich poglądów, zwłaszcza jeśli swoje przekonania potrafią uzasadnić i uargumentować.Gorzej jeśli chcesz polemizować ze Słowem Bożym…> Odnosi się też wrażenie, że waszym głównym celem jest> atakowanie KK za wszelką cenę. Nawet jeśli jakiś cytat> jest potwierdzeniem tego, ze w KK nie ma żadnych bałwanów> czy innych odstępstw, wtedy uruchamiacie przysłowiową> burzę mózgów jakby tu opisać zagadnienie w taki sposób,> aby zmieszać z błotem KK. Byle tylko broń Boże nie> przyznać mu w czymś racji. Jaka straszna byłaby to ujma na> honorze.Tymczasem wszyskie słowa Biblii raczej mówią przeciw praktykom KK. Przytaczanie tu ludzkich wypowiedzi rodzi pytanie, które ap.Piotr zadał Sanhedrynowi: „rozsądźcie sami – czy słuszne jest was słuchać bardziej niż Boga”. My wybraliśmy posłuszeństwo Bożemu Słowu.> Irytuje mnie wieczne zarzucanie mi przez was braku> kompetencji z mojej strony i szydzenie ze mnie, że nie> czytam biblii. Na tyle dużo już czytałem, że mam wyrobiony> swój religijny pogląd i różni się on diametralnie od> waszego.Bardzo nas to cieszy bo to jest podstawą aby każdy sięgnął do Słowa Bożego (nawet jeśli zrobi to na złość lub ze złości na KBM). Ważny jest efekt, którym tu jest aby kazdy sam sprawdzał wszystko w Biblii.Również nie chcemy w żaden sposób wywyższać się w kwestii zrozumienia i poznania Słowa Bożego. My też potrzebowaliśmy wielu, wielu lat, oraz wielu przeżyć i doświadczeń osobistych żeby zrozumieć i dostrzec tą Prawdę, którą dziś rozumiemy, i wciąż się uczymy. Dla nas jest wielką radością że wszedłeś na tą jedyną słuszną drogę i wierzymy że Duch Boży dokona Swojego dzieła.> To, co w was jest niebezpieczne to swoiste „zagadanie”> czytelnika cytatami, analizami, dywagacjami połączonymi z> nagonką na z góry sprecyzowanego wroga – KK. W sumie to i> nawet pocieszajace, ze na wasze blogi tam niewiele ludzi> odpowiada. I tylko ja się zastanawiam, co tu jeszcze robię> wogóle. Kazdy zdrowo myslący chrześcijanin dawno by już> stąd spierniczył, tylko ja wciąż konsumuję tego waszego> węża, narazając się na wydrwienie. Bardzo ciekawe jest to,> ze po lekturze waszych postów, człowiek wcale nie robi się> szczęśliwy tylko totalnie wyczerpany psychicznie,> zdołowany. Tu nie ma radosci na tym blogu, nie ma spokoju,> jest towarzystwo wzajemnej adoracji w waszym małym gronie.> Jedyną moją radościa jest to, że tak mało jest tu osób, co> pociesza, że wasze nauki nie trafiaja do zbyt wielu.> Do mnie tez nie trafiają, tylko ja próbowałem z tym> jeszcze polemizować, ale bez większego powodzenia.Wbrew temu, co tu napisałeś – każdego dnia wiele osób odwiedza i czyta ten blog, jak i inne. Większość czyta, uczy się, analizuje posty i komentarze, i pyta. Dostajemy również wiele e-maili.Pozdrawiamy

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>